
Zasada nr 1: ZACZNIJ TU I TERAZ!
Zasada nr 2: KONTYNUUJ!
Zasada nr 3: UKOŃCZ!
Wiem, że oczekiwałeś/aś bardziej rozbudowanego poradnika, ale cały sekret tkwi jedynie w konsekwencji.
Strach ma wielkie oczy
Nie jestem dobrym przykładem. Ten blog miał ruszyć w okolicach moich 37. urodzin. A tak naprawę powinien 15 lat temu. Nie jest to pierwszy blog w moim życiu, ale poprzedni – prowadzony z kumpelą w latach 2004-2006 (?) – był tragiczny w stylu i formie. Na szczęście nie jest już dostępny w czeluściach Internetu. Mój blog mógłby powstać wcześniej, gdyby nie to, że życie rzuca mi kłody pod nogi w największej liczbie właśnie wtedy, gdy potrzebuję czasu, siły i spokoju. Ostatnie miesiące były dla mnie bardzo intensywne. Czasem mam wrażenie, że Wszechświat sprawdza, jak bardzo zmotywowana jestem: „Czy na pewno tego chcesz? Czy to jest dla Ciebie ważne?”. A może brak czasu to tylko wymówka? Może rzeczywiście boję się: odbioru albo braku odbioru, jeśli nikt nie będzie chciał tego czytać. Boję się, ale działam. Moje niedawne odkrycie jest takie, że boimy się, co o nas pomyślą ludzie, a fakt jest taki, że ludzie myślą o sobie, nie o Tobie. Zapomną, co do nich mówisz, ale będą pamiętali, jak się przy Tobie czuli. Podobno jestem uparta. Być może. Gdy sobie coś wymyślę, to ciężko mi to wybić z głowy. Potraktuję tę cechę jako zaletę i mimo przeciwności losu – let’s get the party started!
Życie daje każdemu tyle, ile sam ma odwagę sobie z niego wziąć
Czy żałujesz czegoś, co zrobiłeś/aś w poprzednich latach? Ja żałuję jedynie tego, czego nie zrobiłam. Odwlekałam swoje marzenia na później (bo przecież całe życie przede mną – skąd ta pewność, że potrwa wystarczająco długo?), bałam się zmienić pracę i tkwiłam w niej mimo wypalenia zawodowego i braku perspektyw na rozwój (praca stabilna nie oznacza dobra), nie zaczęłam przygody z blogiem w czasie studiów, gdy miałam masę wolnego czasu w trakcie „okienek” między zajęciami. Przykłady można mnożyć. Na tym etapie życia wiem, że nie ma na co czekać. Zaczynam zakładając, że niektóre moje przemyślenia zdezaktualizują się z czasem i będą plamą wstydu. Na szczęście jest opcja „usuń wpis” (nie róbcie print screenów😉).
Perfekcyjnie nieprefekcyjna – jak zniszczyć swoje życie dowalaniem sobie
Moja prokrastynacja w dużym stopniu wynika z perfekcjonizmu. Jest to temat na jakąś głębszą psychoanalizę, ale od czasów szkolnych mam wbudowany w głowie system: wszystko albo nic. Albo jestem w czymś najlepsza, albo rezygnuję. Czy umiem pisać dobrze? Pewnie tak. Czy zawsze piszę dobrze? Nie. Znam osoby, które piszą dużo lepiej ode mnie, ale również takie, które mają problem, by złożyć sensowne zdanie. I wiesz co? Jajco! 😊 Im częściej coś robisz, tym lepiej Ci to wychodzi. Poza tym uważam, moim skromnym zdaniem, że mam coś do powiedzenia na niektóre tematy. Szkoda byłoby zatrzymywać tę falę myśli tylko dla siebie. Tak sobie luźno myślę, że jeśli moje pisanie sprawi, że chociaż jedna osoba coś z niego dobrego wyciągnie, zmotywuje do działania albo chociaż rozśmieszy, to warto klikać w tę klawiaturę. Zaczynam tu i teraz, nie czekając na bardziej pomyślne wiatry, więcej wolnego czasu, spokojniejszą głowę, lepszy warsztat i pomysły. Bo mogę odwlekać w nieskończoność. Coś, co jest moim przeznaczeniem. Tak, wierzę, że jestem na dobrej drodze i wszystko, co najlepsze, dopiero przede mną. Idę więc w to jak dzik w żołędzie, żeby nie żałować kiedyś, że nie zaczęłam DZISIAJ.
Jeśli Ty jeszcze zastanawiasz się, czy rozpocząć coś, co Ci kiełkuje w sercu, ale brakuje Ci motywacji, posłuchaj najsłynniejszego występu motywacyjnego Jacka Walkiewicza na TEDx: Pełna moc możliwości