
Cześć! Powinnam się chyba przedstawić.
Tak przynajmniej wynika z internetowego savoir-vivre.
Jak pewnie się domyślacie, mam na imię Aldona.
Poza imieniem mam też:
- 39 lat,
- siwe włosy na skroniach,
- nieplanowanego męża (byłam świetnie rokującą starą panną),
- planowanych dwóch synów „rok po roku” (tak, ten drugi też planowany),
- wszystkie filmy z Audrey Hepburn (na VHS!) i jej biografie (na papierze),
- zamiłowanie do inwestowania w złoto (w sztabkach, monetach, ale i w bateriach łazienkowych),
- ku*wicę i nerwicę, gdy widzę, co się dzieje w polskiej polityce.
Przez pierwsze 30 lat życia bawiłam się, będąc bezdzietną lambadziarą. Od 8 lat Matka-Polka. Kiedyś byłam Chujową Panią Domu, teraz niebezpiecznie zbliżam się do tytułu Perfekcyjnej. Walczę z tym i czasem udaję, że nie widzę brudnej podłogi, a zamiast świeżych bułeczek na śniadanie – prosto z Lidlomixa, serwuję wczorajsze.
Odkąd nauczyłam się czytać w wieku 5 lat, czytam. Lubię wąchać książki. Litery nieustannie krążą w mojej głowie. Piszę, bo wtedy czuję „flow”. Cenię sobie poprawną polszczyznę.
Z wykształcenia ekonomistka i agent celny, z zawodu copywriter oraz wirtualna asystentka, z zamiłowania dobry obserwator. Ekstrawertyczna introwertyczka. Psychologia, socjologia, marketing, polityka, medycyna konwencjonalna i niekonwencjonalna, historia II wojny światowej – to moje zainteresowania.
Nie jestem wybitnym krasomówcą, nie cierpię small talk. Interesują mnie ciekawe osobowości. Jestem minimalistką i wegetarianką, ale póki co tylko wierzącą, niepraktykującą. Tyle o mnie. Następnym razem napiszę o Tobie.